Ewangelia na Uroczystość Najświętszej Trójcy

Opublikowano: sobota, 15 czerwiec 2019
imagesSłowa Ewangelii wg Świętego Jana
Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.
On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». (J 16, 12-15)
 
Są tacy ludzie, którzy przychodzą i mówią - mam do ciebie ważną sprawę, ale powiem ci kiedy indziej, nie teraz, kiedyś o tym porozmawiamy. Jak reagujemy? Denerwujemy się, mówimy - mów, a jak nie chcesz, to po co zaczynałeś? Ale z drugiej strony koncentrujemy się na tym człowieku, na tych sprawach ważnych, chcemy wiedzieć o co chodzi.
 
Pan Jezus też mówi: „ Wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie.”
Wiele mam wam do powiedzenia, ale powiem wam później. Dlaczego Pan Jezus to mówi?
Żebyśmy słuchali. Jakby Chrystus mówił - „ Słuchaj, jest wiele spraw, o których chcę ci powiedzieć.”  Słuchaj Jezusa. Nam się może czasem wydaje, że co do wiary, to my wszystko już wiemy, i że już nic nowego nie usłyszymy. Jest dziesięć przykazań, jest niebo i piekło, jest grzech i jest cnota, są święci … Co jeszcze nowego może być? W XIX wieku mówili ludzie, że już tyle człowiek wynalazł, że już chyba nic nowego wynaleźć nie można. A 100 lat później okazało się jak mało wiedzieli i ile jeszcze wynaleziono. I pewnie w przyszłości wynajdzie człowiek rzeczy, o których nawet dziś nie śnimy. I Pan Jezus zapewnia nas - mam jeszcze wiele ci do powiedzenia czegoś, czego sobie nie wyobrażasz. I to nas powinno zaintrygować - wiele Panie Jezu? Wiele spraw masz do mnie? 
 
Tak, mówi Pan Jezus, ale narazie wy tego znieść nie możecie. Czego możemy nie znieść? Powiedziałeś nam Panie Jezu o Krzyżu, o cierpieniu, że jest niebo i piekło, powiedziałeś o śmierci … Czego znieść nie możemy? Pojęcie a rzeczywistość. Teoria a praktyka. Możemy sobie np. przy rozmowie powiedzieć - teoretycznie możesz umrzeć w każdej chwili, teoretycznie może wybuchnąć wulkan, może być trzęsienie ziemi w Warszawie … Ale gdyby przyszła rzeczywistość, gdyby trzęsienie ziemi przyszło, ale gdyby ta śmierć przyszła, to jest zupełnie coś innego niż rozmowa, niż powiedzenie sobie, że możesz umrzeć, że może być trzęsienie ziemi. 
Pan Bóg pojęcia może nam dać, nawet trudne - może nam dać. Tylko, że On przyjdzie do nas z rzeczywistością. Po czym poznajemy, że dotykamy się rzeczywistości? Jest takie zdanie: „ Łzy to kontakt z rzeczywistością.” Co opłakałeś, tego się dotknąłeś. Kiedy patrzę w czyjeś oczy mokre od łez, to wiem, że jest to rzeczywistość tego człowieka, a nie tylko pojęcia, którymi sobie żonglujemy. Łzy to kontakt z rzeczywistością. Nie tylko łzy, ale można powiedzieć, łzy są symbolem dużych emocji. Kiedy ci serce mocno wali, to znaczy, że dotykasz się rzeczywistości. Emocje nam mówią - dotknąłeś się rzeczywistości. 
 
Pojęcia. Zastanówmy się, czy jak mówimy Trójca Święta, Ojciec, Syn i Duch Święty, Oni są Jednym Bogiem - czy nie żonglujemy sobie trzema pojęciami? Czy dotknąłeś kiedyś rzeczywistości, że zrodzony zostałeś z Miłości? Czy kiedyś ci serce mocniej zabiło, że pierwszy pomysł na twoje istnienie, to nie mieli twoi mama i tata, tylko gdzieś w otchłaniach bytu, tajemnicy istnienia, Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty powiedzieli - zrodzimy taką Gosię, taką Ewę, Marysię, Beatę, takiego Janka, takiego Miłosza, Piotra, Patryka, Łukasza, takiego …. taką … (wstaw swoje imię). Bóg zna na pamięć twoje imię, jest bliżej ciebie, niż ty sobie. Zostaliśmy wszyscy stworzeni z Miłości. Czasem ludzie mówią o swoim dzieciństwie - moi rodzice się pokochali, a później się urodziłem i taki był mój początek - Nie! Taki nie był początek twój. Początek to jest Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Zabiło ci przy tym mocniej serce? Chociaż raz. Jeśli nigdy, to nigdy się jeszcze tego nie dotknąłeś, to są dla ciebie tylko pojęcia. 
 
Trójca Święta. Był kiedyś człowiek, który dostał kwiaty na urodziny. Goście przynieśli mu piękne róże. A on ich pyta - a napijecie się wody mineralnej? Napijcie się wody mineralnej. Rozlał gościom wodę, obciął butelkę i włożył w nie kwiaty - nie miał wazonu. My tak zachowujemy się do Pana Boga - dostajemy od Niego piękne kwiaty i wsadzamy je w butelkę po mineralnej. Ksiądz Grzywocz kiedyś powiedział: „ My jesteśmy tak poważni, tacy śmieszni w tej powadze, tacy w istocie mali, że Bóg nam rzuca z nieba piłkę, a my łapiemy tę piłkę i piszemy o niej doktorat.  ” Rola piłki w Kościele po Soborze Watykańskim II … Zamiast pograć w piłkę, uradować się i ucieszyć. Ziemia jest pełna Nieba, a każdy zwykły krzew płonie Bogiem, ale tylko ci , którzy to widzą, zdejmują sandały, reszta siada i zrywa jagody. Wszędzie jest Bóg, Trójca Święta. Zna twoje imię na pamięć, jest bliżej mnie, niż ja sobie. W każdym krzaku, na każdym drzewie, na przedmieściu, w dzieciach co jeżdżą na rowerach - wszędzie jest pełno Boga. I ci, którzy Go widzą, zdejmują sandały - ta ziemia jest święta. Ci, którzy nie widzą, siadają i zrywają jagody. 
 
Duch ma nas doprowadzić do całej prawdy. Duch ma nas doprowadzić. A więc będzie droga, a droga to jest przemieszczanie się, a przemieszczanie się to jest stracić jedno, żeby zobaczyć coś więcej. Jeśli ktoś jedzie do Zakopanego, to widzi najpierw Jasną Górę, później pejzaż śląski, a potem widzi Kraków i Tyniec, a potem dopiero już widzi Giewont. Żeby zobaczyć Giewont, trzeba stracić widok Tyńca, żeby zobaczyć Tyniec trzeba stracić widok Śląska itd. Nie da się jechać i zobaczyć wszystkich pięknych widoków w jednym momencie. Jest to rzecz oczywista. Jeśli Duch Święty ma nas doprowadzić do całej prawdy, to będziemy coś tracić. Tracić młodość, beztroskę. Czasem ludzie żałują, że się starzeją, że już nie mają tyle siły co kiedyś, że nie są już tacy przystojni … Jedna pani mówi, że dostała w prezencie krem z kodem na młodość. Wciera i wciera i nie działa … Kiedyś znałem się na wszystkim - mówi mężczyzna, teraz nie znam się na komputerach, jestem powolny, moje dzieci tryumfują nade mną, a nawet już moje wnuki … Zmieniamy się, ale to znaczy, że Duch nas doprowadza do całej prawdy. 
Przez całe życie spotykamy mnóstwo ludzi, robimy wiele różnych rzeczy, aby po latach stanąć tu gdzie stoimy.
 
Do rzeczywistości zagląda się na różne sposoby. Jednego pana bardzo ciekawiła budowa domu. Ale budowlańcy postawiali płot. Stawał na palcach, ale nic i tak nie widział. I w końcu przyłożyć głowę do ziemi i patrzał od dołu, pod płotem na to, co się dzieje na budowie. I tak i my - stajemy na palcach, jeździmy na rekolekcje, czytamy teologiczne książki, prowadzimy dysputy, narzucamy sobie dyscyplinę, pracujemy duchowo i nie raz coś się uda. Ale trzeba też zaglądnąć do Pana Boga „ od dołu” z pozycji „ziemi”. Kiedy jest trudno, kiedy jest bezradność, trzeba nam przez ten płot zajrzeć od dołu. 
 
Wracając do Trójcy Świętej - dlaczego Pan Bóg nam się nie pokaże? Dlaczego w Piśmie Świętym jest napisane, że kto ujrzy Boga, nie może przeżyć, umrze. Nie dlatego, że Bóg jest jakimś porażającym, toksycznym pierwiastkiem. On jest tak piękny, tak piękny, że gdybyśmy Go zobaczyli - wszyscy dla świata umieramy. Odechciało by się nam wszystkiego co najpiękniejsze na tym świecie, gdybyśmy zobaczyli jak przepiękny jest Bóg - w tym znaczeniu byśmy umarli. Bóg przerasta nasz rozum, nasze zmysły, to by nas rozsadziło, bo to tak jakby do za małego plecaka wsadzić za dużo bagażu. Co robimy kiedy chcemy zobaczyć zaćmienie słońca? Patrząc na słońce można stracić wzrok. Teraz mamy okulary, ale kiedy nie było, brało się okopconą szybkę. Nie mogła być za mocno okopcona, ale też nie biała. My jesteśmy jak te okopcone płytki i przez siebie nawzajem patrzymy na Pana Boga. Jesteśmy wszyscy jak kawałeczki witrażu, mozaiki, szyby. Niektórzy się znają, inni nie. Jedni są smutni, zdruzgotani, inni nieco radośniejsi - jedna płytka ciemniejsza, jedna jaśniejsza, jedna się złoci, inna srebrzy … Pomagamy sobie nawzajem zobaczyć Oblicze Pana Boga - zaskakujące, nieoczekiwane. 
 
Do czego więc porównać Trójcę Świętą? Gdzie Ją zobaczyć? Trójca Święta, ponieważ z Niej zostało wszystko stworzone, kwiaty, świece, drzewa, świat, wodospady, woda, powietrze, gwiazdy, ludzie  - każda komórka, każdy atom świata ma swoje korzenie w Trójcy Przenajświętszej, dlatego Ją widać wszędzie, a szczególnie w świecie ludzi. Wyjdź na plac, na ulicę i rozejrzyj się dookoła - i wszędzie widać Trójcę. W młodych parach, które chodzą za rękę, i w tych starszych małżeństwach, którzy idą nie za rękę - ale idą przez życie. Zawsze ktoś na kogoś czeka. To jest Trójca Święta. Czekam na kogoś. Nie ma ludzi, którzy nie są w relacjach. Każdy z nas myśli o kimś drugim. Myślimy o sobie, o ludziach, w relacjach i do relacji jesteśmy stworzeni. To jest Trójca Święta. Szukamy miłości, szczęścia - dlaczego? Bo Trójca miłuje, bo Trójca jest szczęśliwa. Dlaczego szukamy poczucia bezpieczeństwa ? Bo Bóg jest bezpieczny. To jest Jego świat. A my po naszym Tatusiu w Niebie to odziedziczyliśmy. Każdy z nas tęskni za Trójcą Świętą. Będzie nam w życiu wszystko lepiej szło, kiedy będzie podobne do Trójcy Przenajświętszej, do tej Jedności, za którą niekiedy na oślep i po omacku tęsknimy. Ni trzeba daleko szukać - Eucharystia - Syn w Duchu Świętym oddaje się Ojcu. A potem Trójca Święta w Eucharystii rusza na Kościół, jak mgła ogarniająca wszystkich, którzy przyjmują Komunię Świętą. Rozpoczynamy Mszę Świętą w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i tak Mszę kończymy - wszystko jest zamknięte w Trójcy Świętej i wszystko jest Nią ogarnięte. Niech więc nas Trójca Święta ogarnia, niech nas prowadzi, niech nam pozwala rozszyfrować nasze tęsknoty i zachowania. Bo niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Bogu, do póki się w Trójcy Świętej nie zanurzy. Amen. 
 
 
 
 
 
 
 
Rozważanie ks. Piotr Pawlukiewicz. 
Odsłony: 191